Upiór budowlany straszy. Musimy czekać na tragedię?

Załęże, ulica Gliwicka, a wzdłuż niej mniej lub bardziej zadbane kamienice. Wśród nich jedna zasługuje na szczególną uwagę. A nie trudno jej nie zauważyć. Mijają ją dziennie  piesi, pasażerowie komunikacji miejskiej, kierowcy. A ona wytrwale stoi i straszy, łypiąc na ludzi złowrogo mrocznymi oknami bez szyb.

Mowa o kamienicy przy ulicy Gliwickiej 91. Od dawna nie była remontowana, powoli pustoszały kolejne jej mieszkania, zniknęła też lokatorka z parteru, która całymi dniami ślęczała nad parapetem, z zaciekawieniem obserwując życie za oknem. To było wiele lat temu.

Kamienica przy ul. Gliwickiej 91 / Fot. Ewa Inn

Od tego czasu kamienica stoi pusta. Zaniedbywana przez właścicieli niszczeje, a jej nędzny obraz psuje wizerunek Załęża. Ktoś mógłby powiedzieć: co za różnica, przecież to Załęże, nie pierwsza i nie ostatnia brzydka kamienica. Załężanom jednak nie jest to obojętne. Nie chcą oglądać takich trupów budowlanych. Nie chcą wstydzić się przed innymi za takie widoki na Załężu.

Fot. Zrzut ekranu z Google
Ruina  straszy nawet w Googlach

Warto też dodać, że kamienica ta zasłania pięknie wyremontowaną siedzibę Miejskiej Biblioteki Publicznej. Niewtajemniczeni przybysze z zewnątrz mogą być zdezorientowani, gdy szukając biblioteki, trafiają na budynek, który sprawia, że chcę się stamtąd uciec! Mówiąc kolokwialnie, to wielce obciachowe, gdy czytelników i zaproszonych gości publicznej placówki wita ruina rodem z horroru.

Jakby mało tego było, straszy ona nawet w wyszukiwarce Google. Można się o tym przekonać, wpisując  nazwę załęskiej biblioteki. Co ukazuje się na zdjęciu? Nie urocza biblioteka lecz ten potwór! Ta sprawa nie jest beznadziejna, bo zdjęcie można zmienić, żeby nie straszyć internautów.

Szkoda, że usunięcie kamienicy z Gliwickiej nie jest tak samo łatwe, jak usunięcie jej zdjęcia z Google.

Wolność Tomku w swoim domku?

Można zrozumieć fakt, że to prywatna własność i Miasto nic nie może. Ale z drugiej strony sytuacja wydaje się kuriozalna, okazuje się bowiem, że budynek może bez żadnych konsekwencji dla właściciela szpecić okolicę, budzić strach i odrazę lokalnej społeczności oraz gości. Owszem, to prywatna własność, ale nie stoi przecież w szczerym polu. Ta kamienica usytuowana jest przy głównej drodze dzielnicy, przy drodze przelotowej łączącej Katowice z Chorzowem.

bezsilność urzędników Katowice
Kamienica przy ul. Gliwickiej 91 / Fot. Ewa Inn

Nasi Radni z Rady Jednostki Pomocniczej nr 7 Załęże bezskutecznie proszą o interwencję, przerzucając się z urzędnikami kolejnymi pismami. Z całej tej korespondencji wniosek nasuwa się jeden, że póki cegły nie spadają na głowy przechodniów, to nie ma powodów, aby nękać właścicieli. Gwoli sprawiedliwości należy tu wspomnieć, że na właścicieli kamienicy został nałożony mandat w wysokości, uwaga, proszę o skupienie: 50 złotych! Można przypuszczać, że kwota ta nieźle rozbawiła ukaranych, tak samo jak bawi ich niemoc urzędników.

Bezradność

Przewodniczący RJP nr 7 Andrzej Karol  relacjonuje: – Pierwszą moją  interwencję w tej sprawie wykonałem podczas spotkania z prezydentem M.Krupą w dniu 7 listopada 2016 r. W 2017 r. dowiedziałem się, że budynek jest własnością prywatną. Latem 2017 r. zwróciłem się do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. W piśmie podkreśliłem zły stan budynku oraz zaniepokojenie mieszkańców odpadającym z niego tynkiem. Na brak pisemnej odpowiedzi postanowiłem zadzwonić do pana inspektora. Podczas rozmowy otrzymałem informacje, że właściciele budynku do końca 2017 r. zobowiązali się powiadomić urząd o swej decyzji  o wyburzeniu lub remoncie kamienicy. Brak reakcji PINB spowodował, że w lutym 2018 r. ponownie wystąpiłem do inspektoratu, tym razem z żądaniem pisemnej informacji o ostatecznej decyzji właścicieli. W odpowiedzi z dnia 26 lutego 2018 r. uzyskałem informacje, że inspektorat  nie ma ustawowego prawa nakazu właścicielom remontu ani rozróbki. Potwierdzono, że  wymieniony obiekt nadaje się do remontu.  12 kwietnia 2018r. zwróciłem się do Prezydenta Miasta z wnioskiem o interwencję. Do pisma zostały dołączone zdjęcia oraz pisemne poparcie dyrekcji MBP nr 3.

Ostateczne decyzje urzędników świadczą o tym, że oni i mieszkańcy dzielnicy żyją najwidoczniej w dwóch różnych światach, w których definicja szpetoty i bezpieczeństwa jest skrajnie różnie rozumiana. O decyzjach tych opowiada Andrzej Karol: – 20 czerwca 2018 r. PINB przesłał do UM Katowice Wydział Zarządzania Kryzysowego odpowiedź, w której powiadamia, że nie podziela zarzutów RJP 7 i że obiekt nie powoduje swym wyglądem oszpecenia otoczenia. Dalej inspektorat informuje, że w prawie budowlanym brak jest legalnej definicji „oszpecenia otoczenia”, co uniemożliwia wszczęcie postępowania. Po nadto PINB informuje, że budynek jest odpowiednio zabezpieczony w związku z czym umarza się postępowanie administracyjne. W piśmie jest również informacja, że na kolejne skargi RJP 7 inspektorat wezwał właścicieli o przedłożenie oceny technicznej i poinformowanie o dalszych zamiarach inwestycyjnych. Za brak reakcji i niespełnienie wezwania inspektoratu nałożono na właścicieli grzywnę po 50 zł.

Kamienica przy ul. Gliwickiej 91 / Fot. Ewa Inn
Gdy wydarzy się tragedia, wtedy kto będzie winny?

Stan techniczny kamienicy nie jest już tylko kwestią estetyki i wizerunku dzielnicy. Teraz dochodzi do tego wszystkiego sprawa bezpieczeństwa przechodniów.

Właściciele zamurowali drzwi wejściowe i okna na parterze, zapewne chroniąc budynek przez nieproszonymi gośćmi. Jednak okna na piętrze wciąż istnieją. Powybijane szyby spadają  na zewnątrz budynku. Czy zamurowanie ich będzie następnym krokiem? A co ze spadającym tynkiem?

Pozostaje też sprawa dachu, który jest już w kiepskim stanie. Bywa, że jego fragmenty w czasie wichury spadają w dół na przechodniów! Co z nim właściciele zrobią? Jak mają zamiar zapewnić bezpieczeństwo przechodniów? Jak długo będą trwać w bezczynności, udając, że nie ma problemu?

I ostatnie pytanie, które pewnie trafi w próżnię. Jakie właściciele mają zamiary wobec tej nieruchomości? Wyremontują? Zburzą? Sprzedadzą? To pozostaje ich słodką tajemnicą, a nam wypada pogodzić się z faktem, że rudera ta będzie stała na Załężu tak długo, jak długo właściciele będą mieli życzenie.

Upiór budowlany straszy. Musimy czekać na tragedię?

  • 24 lutego 2019 at 23:02
    Permalink

    Sama kilkakrotnie zgłaszałam odpowiednim służbom katastrofalny stan tej kamienicy i związane z tym zagrożenie dla przechodniów (szkło spadające z powybijanych okien a także to totalne śmietnisko obok wejścia do miejskiej biblioteki publicznej). Jeżeli to nie jest oszpecenie otoczenia to ja nie wiem co nim jest. Może któryś z urzędników który pisze takie bzdury , chciałby zamieszkać w sąsiedztwie tak „pięknej kamienicy”. Widocznie w naszym mieście i nie tylko musi wydarzyć się coś tragicznego, aby zmusić urzędników do działania. Ale czy Polak zawsze musi być mądry po szkodzie? My jako społeczność Załęża powinniśmy wszelkimi możliwymi środkami przeciwstawiać się takim sytuacjom. To jest nasza dzielnica , my tu mieszkamy i powinniśmy mieć wpływ na wygląd i bezpieczeństwo naszego otoczenia.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *